Przejdź do głównej zawartości

Plażowo-jaskiniowy szlak w Whatipu

Według planu wycieczek wybrałem lekki łatwy i przyjemny spacerek na plażach Whatipu z opcją zoabaczenia jaskiń. Do Whatipu prowadzi serpentynowa szutrówka i jest to autentyczny koniec cywilizacji.

Na końcu jest kemping z prostymi udogodnieniami - kibelek kompostowy, woda i...eee tyle:


Droga na plażę:




No i mamy widoczek, pięknie i wieje:


Panorama okolicy:


Plażę zalewają masy wody:


A to wszystko oczywiście pływy, jak dla mnie nowość - oto ta sama skała w 20 minutowych odstępach czasu:



Więc trzeba było zdjąć buty, woda na szczęście płytka i dość ciepła:


Plaża - a raczej mały jej kawałek - za cyplem z prawej ciągnie się kilometrami:


Najbarwniejsza panorama z wydmy przy plaży - ten cypel jest ogromny!:


To już ścieżka do jaskiń - trzeba niestety wrócić się tą sama drogą do parkingu i kempingu bo zalane tereny skutecznie leczą pomysły stosowania skrótów:)


Jaskiń (tych dostepnych) jest około pięć, jedna z ostatnich swobodnie pozwoliła by na organizacji koncertu na 200-300 osób:






Niedaleko jest specjalny kemping na końcu świata gdzie do dyspozycji jest kawałek w miarę płaskiego miejsca, sławojka i widoki:


Wejście na szlak przez góry:


Kilka widoków na Whatipu:



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

IIIooooo-iiioooo

Przerywamy normalną transmisję by nadać komunikat specjalny: Dziś w godzinach porannych (mniej więcej po późnym drugim śniadaniu) na podjazd posesji (z niemałym trudem, tyłem i na 16 rat) wtoczył się dziwny pojazd. Najprawdopodobniej doszliśmy do wniosku, że po przekroczeniu pewnego wieku trzeba się samemu odwieźć do lokalnych antypodzkich Tworek bo pomysł jest z tych genialno-wariackich. TAK..to były ambulans. A za wiele wieczorów i weekendów później to będzie pojazd kempingowy, na razie jest ładnie ale pustawo: W skrócie: to FIAT Ducato 2.8 JTD 2008' w automacie i dmc do 5500kg. Czyli w sam raz na prawo jazdy w NZ:) Chłopaki w serwisie postarali się, przegląd zaliczony, drobiazgi zrobione a silnik błyszczy. Więc w na blogu nie zabraknie od teraz relacji z postępów budowy. Jak widać na załączonych obrazkach i już wspominałem wcześniej podróżowanie kamperem chwyciło. Do usłyszenia!

Blogi odchodzą w ciszy - Podsumowanie na koniec.

Mamy dziś już rok 2026 i w tym właśnie to roku uplynie 10 lat od momentu w którym zamieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Projekt ten pozwalał mi oraz Wam śledzić i dokumentować naszą pracę nad Swoim Miejscem na Ziemi. Powstał trochę z potrzeby chwili gdyż tak bylo może i wygodniej, lecz zupelnie niezgodnie z obecnymi trendami szybkich filmików na tiktoku czy reelsach.  I tak własnie chcialem. Aby tak było, mimo że niektóre wpisy dosłownie zajmowały mi dni redagowania i sortowania zdjęć, bo zawsze dbałem o to by były to miniaturowe pełne historie, takie małe podróże z początkiem, środkiem i zakończeniem. Jak mi wyszlo - to sami oceńcie - ale myślę że te 245 odcinków to kawałek historii którą napisaliśmy Wspólnie. Wiele się zmienilo, niektórzy moi ukochani czytelnicy odeszli i nigdy już nie wrócą, myśmy pozmieniali zajęcia, zainteresowania, priorytety, ale dalsza historia napisze się już sama. Kia ora, e hoa ma. Farewell. Do zobaczenia. P.S. 1: Miałem plan by napisać jeszcze jakiś post w r...

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!