Przejdź do głównej zawartości

Piękna Wielkanoc tej jesieni - ukryta dziurka od klucza

Do zestawu plaż na zachodnim wybrzeżu musiała dołączyć ta najtrudniej dostępna. 
Zahartowani opadami oraz poprzednią wycieczką optymistycznie pojechaliśmy w sandałach. (poza tym buty się jeszcze suszyły lub aktualnie ponownie płukały).


Aby zobaczyć poniższy widok czeka Was ok 10 kilometrów wywijastej żwirówki poprzez góry oraz samo zejście w dół błotnistą rynną.


 Żwirówka - tak pięknie to nie ma bo wkrótce szlak odbija na błotnistą ślizgawkę w dół. Podobnie wyglądają też kilometry dojazdowej drogi.


Po uzyskaniu należnych punktów za styl ześlizgiwania się w nieodpowiednim obuwiu - już prawie na dole.


Anawhata w całej okazałości.




Szybko znależliśmy drugą stronę gdzie wiało mgłą znad morza.





I oto poszukiwana dziurka od klucza (keyhole)



Szalejące żywioły.


Żona w szalejącym żywiole.


Widok przez dziurkę od klucza.

Keyhole Anawhata beach South view #theta360 - Spherical Image - RICOH THETA
Dwa portrety okolicznościowe.
keyhole Anawhata beach #theta360 - Spherical Image - RICOH THETA


Tak wyglada pniaczek po dotarciu na plażę. Lekko się zużył.


Radosny nastrój jest zaraźliwy.




Wysepka na rzece uchodzącej na plażę. Lub jak kto woli wyrko wikinga.



Z okazji świat ćwiczę lewitację, zapobiegawczo zdjąłem nogawki - na kościołach też są piorunochrony prawda?


I tym optymistycznym akcentem oraz z przytupem..


Tam gdzieś jest Sydney - już za tydzień - do nastepnego razu!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

IIIooooo-iiioooo

Przerywamy normalną transmisję by nadać komunikat specjalny: Dziś w godzinach porannych (mniej więcej po późnym drugim śniadaniu) na podjazd posesji (z niemałym trudem, tyłem i na 16 rat) wtoczył się dziwny pojazd. Najprawdopodobniej doszliśmy do wniosku, że po przekroczeniu pewnego wieku trzeba się samemu odwieźć do lokalnych antypodzkich Tworek bo pomysł jest z tych genialno-wariackich. TAK..to były ambulans. A za wiele wieczorów i weekendów później to będzie pojazd kempingowy, na razie jest ładnie ale pustawo: W skrócie: to FIAT Ducato 2.8 JTD 2008' w automacie i dmc do 5500kg. Czyli w sam raz na prawo jazdy w NZ:) Chłopaki w serwisie postarali się, przegląd zaliczony, drobiazgi zrobione a silnik błyszczy. Więc w na blogu nie zabraknie od teraz relacji z postępów budowy. Jak widać na załączonych obrazkach i już wspominałem wcześniej podróżowanie kamperem chwyciło. Do usłyszenia!

Blogi odchodzą w ciszy - Podsumowanie na koniec.

Mamy dziś już rok 2026 i w tym właśnie to roku uplynie 10 lat od momentu w którym zamieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Projekt ten pozwalał mi oraz Wam śledzić i dokumentować naszą pracę nad Swoim Miejscem na Ziemi. Powstał trochę z potrzeby chwili gdyż tak bylo może i wygodniej, lecz zupelnie niezgodnie z obecnymi trendami szybkich filmików na tiktoku czy reelsach.  I tak własnie chcialem. Aby tak było, mimo że niektóre wpisy dosłownie zajmowały mi dni redagowania i sortowania zdjęć, bo zawsze dbałem o to by były to miniaturowe pełne historie, takie małe podróże z początkiem, środkiem i zakończeniem. Jak mi wyszlo - to sami oceńcie - ale myślę że te 245 odcinków to kawałek historii którą napisaliśmy Wspólnie. Wiele się zmienilo, niektórzy moi ukochani czytelnicy odeszli i nigdy już nie wrócą, myśmy pozmieniali zajęcia, zainteresowania, priorytety, ale dalsza historia napisze się już sama. Kia ora, e hoa ma. Farewell. Do zobaczenia. P.S. 1: Miałem plan by napisać jeszcze jakiś post w r...

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!