Przejdź do głównej zawartości

Krótki szlak: Auckland city walk i kąpielowa pieczar(k)a

Na tym szlaku znaleźliśmy Waitakere w pigułce: są monumentalne drzewa, w oczywiście wielkie kauri, kładki i schody, bogactwo roślinności, trochę błotka i mała kapielowa pieczara z wodospadem.



Monumentalne kauri - zaliczone.


Drzewa bajkowe - są.


Epifity dżunglowe - obecne.


Piknikowe wyposażenie szlaku - jak najbardziej w porządku - obecne.


TP.s.a. w działaniu - a nie, wróć.... to liany "kablowe" w buszu.



Ścieżki przez busz - tak jak trzeba.


Rosliny jadalne i użytkowe na szlaku. Edukacja dla turystów- obecna.


Kawałki widoczków na pasma wzgórz. Całkiem ładne.


Kładki i schodki świetnie utrzymane.



Drzewa i strumienie.


No i znaleźliśmy "swimming hole" - potrzeba nieco wspinaczki wśród kamieni wielkości kamiennic.



Zakątek pływacki raczej na lato i dla sprawnych na tyle by potem stamtąd wyleźć.



swimhole #theta360 - Spherical Image - RICOH THETA


Auckland city walk to esencja spacerów w buszu kilka kilometrów od miasta.


Przodkowie czuwają, Haere mai!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

IIIooooo-iiioooo

Przerywamy normalną transmisję by nadać komunikat specjalny: Dziś w godzinach porannych (mniej więcej po późnym drugim śniadaniu) na podjazd posesji (z niemałym trudem, tyłem i na 16 rat) wtoczył się dziwny pojazd. Najprawdopodobniej doszliśmy do wniosku, że po przekroczeniu pewnego wieku trzeba się samemu odwieźć do lokalnych antypodzkich Tworek bo pomysł jest z tych genialno-wariackich. TAK..to były ambulans. A za wiele wieczorów i weekendów później to będzie pojazd kempingowy, na razie jest ładnie ale pustawo: W skrócie: to FIAT Ducato 2.8 JTD 2008' w automacie i dmc do 5500kg. Czyli w sam raz na prawo jazdy w NZ:) Chłopaki w serwisie postarali się, przegląd zaliczony, drobiazgi zrobione a silnik błyszczy. Więc w na blogu nie zabraknie od teraz relacji z postępów budowy. Jak widać na załączonych obrazkach i już wspominałem wcześniej podróżowanie kamperem chwyciło. Do usłyszenia!

Blogi odchodzą w ciszy - Podsumowanie na koniec.

Mamy dziś już rok 2026 i w tym właśnie to roku uplynie 10 lat od momentu w którym zamieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Projekt ten pozwalał mi oraz Wam śledzić i dokumentować naszą pracę nad Swoim Miejscem na Ziemi. Powstał trochę z potrzeby chwili gdyż tak bylo może i wygodniej, lecz zupelnie niezgodnie z obecnymi trendami szybkich filmików na tiktoku czy reelsach.  I tak własnie chcialem. Aby tak było, mimo że niektóre wpisy dosłownie zajmowały mi dni redagowania i sortowania zdjęć, bo zawsze dbałem o to by były to miniaturowe pełne historie, takie małe podróże z początkiem, środkiem i zakończeniem. Jak mi wyszlo - to sami oceńcie - ale myślę że te 245 odcinków to kawałek historii którą napisaliśmy Wspólnie. Wiele się zmienilo, niektórzy moi ukochani czytelnicy odeszli i nigdy już nie wrócą, myśmy pozmieniali zajęcia, zainteresowania, priorytety, ale dalsza historia napisze się już sama. Kia ora, e hoa ma. Farewell. Do zobaczenia. P.S. 1: Miałem plan by napisać jeszcze jakiś post w r...

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!