Przejdź do głównej zawartości

Hunua fall & Massey loop track

Tym razem weekendowy kilkugodzinny wypad na drugą stronę Auckland - czyli Hunua Ranges na wschodzie.
Busz bardzo podobny do poprzednich ale co ciekawe bywają połacie lasu ze swojskimi sosnami - ciekawy efekt z typową tu paprociowo-palmową ściółką.

Park jest ogromny więc naszym 8 kilometrowym spacerem ledwie nieco zanurzyliśmy się w jego ostępy.
Zaraz na wstępie wita nas niezły wodospad:



 Szlak Massey loop prowadzi sobie ładną petelką (jak sama nazwa wskazuje) aż do zbiorników retencyjnych które stanowią jedno z ujęć wody dla miasta.




Panorama buszu podczas kroczenia, gęsta atmosfera:


A to jest, uwaga: EPIFIT o którym uczyłem się kiedyś na biologii,  Rozpoznaje sie po tym że nagle na jednym drzewie mamy ukorzenioną zupełnie inną roślinę. Moje przypuszczenia zostały potwierdzone na jednej z tablic informacyjnych - mgr Schultz byłby ze mnie dumny:)


Kolejny epifit:


Taras widokowy na drzewa potężne drzewa Kauri:



Przekrój pnia drzewa paprociowego:


Widok na zbiornik retencyjny Cossey's:



Tama na dole:


Żona kica przez strumień:

Swojski las sosnowywśród paproci:


Wodospad jeszcze raz:

 I jak bonus pierwsze zdjęcie (wprost komórką na dachu samochodu) południowego rozgwieżdżonego nieba z miejsc w którym testowaliśmy teleskop:


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

IIIooooo-iiioooo

Przerywamy normalną transmisję by nadać komunikat specjalny: Dziś w godzinach porannych (mniej więcej po późnym drugim śniadaniu) na podjazd posesji (z niemałym trudem, tyłem i na 16 rat) wtoczył się dziwny pojazd. Najprawdopodobniej doszliśmy do wniosku, że po przekroczeniu pewnego wieku trzeba się samemu odwieźć do lokalnych antypodzkich Tworek bo pomysł jest z tych genialno-wariackich. TAK..to były ambulans. A za wiele wieczorów i weekendów później to będzie pojazd kempingowy, na razie jest ładnie ale pustawo: W skrócie: to FIAT Ducato 2.8 JTD 2008' w automacie i dmc do 5500kg. Czyli w sam raz na prawo jazdy w NZ:) Chłopaki w serwisie postarali się, przegląd zaliczony, drobiazgi zrobione a silnik błyszczy. Więc w na blogu nie zabraknie od teraz relacji z postępów budowy. Jak widać na załączonych obrazkach i już wspominałem wcześniej podróżowanie kamperem chwyciło. Do usłyszenia!

Blogi odchodzą w ciszy - Podsumowanie na koniec.

Mamy dziś już rok 2026 i w tym właśnie to roku uplynie 10 lat od momentu w którym zamieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Projekt ten pozwalał mi oraz Wam śledzić i dokumentować naszą pracę nad Swoim Miejscem na Ziemi. Powstał trochę z potrzeby chwili gdyż tak bylo może i wygodniej, lecz zupelnie niezgodnie z obecnymi trendami szybkich filmików na tiktoku czy reelsach.  I tak własnie chcialem. Aby tak było, mimo że niektóre wpisy dosłownie zajmowały mi dni redagowania i sortowania zdjęć, bo zawsze dbałem o to by były to miniaturowe pełne historie, takie małe podróże z początkiem, środkiem i zakończeniem. Jak mi wyszlo - to sami oceńcie - ale myślę że te 245 odcinków to kawałek historii którą napisaliśmy Wspólnie. Wiele się zmienilo, niektórzy moi ukochani czytelnicy odeszli i nigdy już nie wrócą, myśmy pozmieniali zajęcia, zainteresowania, priorytety, ale dalsza historia napisze się już sama. Kia ora, e hoa ma. Farewell. Do zobaczenia. P.S. 1: Miałem plan by napisać jeszcze jakiś post w r...

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!