Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kwarantannowe wycieczki

Jesienna kwarantanna na szczęście po złagodzeniu restrykcji pozwoliła na drobne wycieczki krajoznawcze. Na poczatek znależliśmy jesień tuż za rogiem w postaci ekwiwalentu kasztanów. "Coś" w rodzaju kasztanów na klonie, który  klonem nie jest, a w zasadzie to: " Liquidambar sweetgum" Liscie za to jakieś znajome. Jesień też odzaczyła się już na betonowych podjazdach: Moja scieżka spacerowa w postaci "czterech rezerwatów w okolicy" razem jakieś 5km spaceru pętlą poprzez 4 ostoje parków między osiedlami domków. Przerwa na kota: Kolejna wycieczka już rowerowa na wulkanik Roskill moutain i odkrywanie południowej ścieżki rowerowej wzdłuż austostrady. Dojeżdża się nad całkiem ładną zatokę Onehunga. Bardzo kulturalnie cały czas ścieżkami - lecz wspomaganie elektryczne to niemalże przymus bo przewyższenia są miażdżące. I kolejna wycieczka tym razem samochodowo-piesza na znane już Whatipu oraz szlak jask...

Projekt z zakurzonego garażu - czyli remontowanie poziomki

Wygląda na to że epidemia jest motywująca. Z całym szacunkiem dla tych co ucierpieli czy nieszczęśliwie zmienili padół - na to wpływu już nie mamy. Ale pod względem kreatywności pozwoliła mi na odkopanie rzeczy w zasadzie już odłożnych na zakurzoną półkę. Więc odkopałem poziomka i postanowiłem, uzbrojony w już adekwatne możliwości przestrzenno-projektowe oraz odpowiednią maszynę, by zmodernizować napęd. Kilka miesięcy przed wyjazdem z Danii wymieniłem łańcuch, traf chciał że na taki grubszy niż był - z wrodzonym uporem maniaka zamiast kupić właściwy -przerabiałem na szybko do niego linię tegoż oraz poszerzałem rolki - skutek był marny. Napęd był głośny, miał wyczuwalne opory i podczas kręcenia do tyłu o coś zaczepiało. Przez ostatnie dni w pracy chodziłem sobie piechotką. Potem rower z resztą dobytku rozczłonkowany wylądował i tak w kontenerze i złożyłem go tu prawie jeszcze bez warsztatu i raczej bez przekonania. Nie pomogło to tym bardziej. Więc oprócz kilku wyjazdów raczej tu s...

Migawki z kwarantanny domowej i okolicznej

Dla jednych nuda dla innych możliwość. W ten dziwny czas mimo niepewności moja tablica projektów dużych i małych zapełniała się codziennie nowymi pomysłami, cześć z nich pokażę Wam dzisiaj. Restrykcje w NZ powodują że siedzimy w domu ale są tu na tyle normalni że można spacerować po okolicy w celach rekreacyjnych jeśli tylko zachowujesz odstępy. Nikt lasów na szczęscie nie zamyka - niestety trochę już było zamkniętych przedtem z okazji pandemi wirusa zżerającego drzewa kauri. Więc wybór mocno ograniczony. Wyciągneliśmy poziomki na najbliższy szlak rowerowy. Szlak na Scenic Drive oznaczał mozolne podjeżdżanie pod Titirangi ale zawsze warto. Bo na końcu i po drodze są fajne widoki. Na szlaku spory ruch ale wszyscy mijali się ostrożnie i z dystansem. Szybki wypad elektrykami po odkrytej nowej ścieżce (niestety mały ogryzek tylko wzdłuż uczelni) nad najbliższą plażę w Point Chevalieur. Wiedziałem że tam jest ale nigdy nie trafiłem. Produkcja h...