Żona na doszkalaniu do mistrzostw z łucznictwa więc w tym tygodniu jadę do Turangi sam. Dziś sporo budowy i wreszcie długo oczekiwane atrakcje okolicy! Trzymajcie się oglądacze dziejów napływowych kiwi bo dużo będzie zdjęć. Jadę wprost z pracy testowo jak wcześnie mogę być na miejscu i starając się przeskoczyć korki na wyjazdówce. Korków nie udało się uniknąć... Ale mimo wszystko, poszło sprawnie, bo po jedynie godzince na SH1 Auckland-południe pędziłem już radośnie w kierunku Hamilton. Tam na stacji "Z": podwójny placek "steak&cheese pie" z wkładką, moje standartowe ekologiczno-energetyczne "V energy" (z naturalnych składników do produkcji masy plasto-żywności). I dalej w drogę. Wieczór dopadł w najbardziej krętym miejscu - ale złapałem dobrą ciężarówkę i leciałem w ciemno za nią po serpentynach. I góra 22:30 byłem w domu dokładnie na rozpoczynający się deszcz. Zrzuciłem rower i co większe graty z przejścia i spać, trawa na zewnątrz do...