Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zielonym do góry! i na górze, i pod górę...

Trafiliśmy na plażę.  Zupełnie przypadkiem zresztą - bo dzisiejszym celem jest sadzenie drzewek. Najpierw miejsce spotkanie trzeba było jednak znaleźć, tu choć pieknie to pojechaliśmy za daleko - miło się tu błądzi. Plaża nad Kawakawa Bay Ladnie tu ale wracamy do głównej ulicy pionowo pod to zbocze - przegapiliśmy strzałkę na parking. Zjeżdżają się ludzie - niektórzy profesjonalnie przygotowani do pracy. My mamy zardzewiałą łopatę i składaną saperkę ale za to chęci i ciekawość. Po krótkiej instrukcji Żonka zasadza pierwszą sadzonkę. Na szczęście cały sprzęt dostaliśmy z urzędu. Żeby było trudniej sadzonkami najwyraźniej ubezpieczamy strome zbocze góry. Sadzimy ile wlezie - razem było ok. 70 wolontariuszy. Pod tym lasem kiedyś będzie nasz las. Z manuki, czegoś palmowego i jeszcze innego zielonego. (Czas ignorancji się kończy - Żona zarządziła książkę do studiowania) Widoki ogólne ze zbocza nasadzeniowego. Na horyzoncie hasają owieczki. ...

Rowery, rowery! podejście drugie

Czy można w Auckland poruszać się rowerem? W zasadzie tak, ale...i jest to tak wielkie ALE które przypomina kawał z rozdawaniem samochodów na Placu Czerwonym.* Nie znaczy to że nie należy próbować i świecić dobrym przykładem (w sezonie zimowym w dobrym tonie są też lampki). Tym bardziej że jeśli mamy możliwość zapakowania rowerów do pojazdu i podskoczenia gdzieś w promieniu samchodowej dostępności. Sposobem który praktykuję osobiście jest: "Zobacz no, Żonka, mam tu mapkę, jest zielono i są szlaki i narysowali wreszcie jakieś rowerki! Jedziemy tam!!! (a to że górskie narysowali, to inna kwestia...). I tu dochodzimy do kwestii znaczącej - góry i górki są wszędzie a dla miłych widoków trzeba będzie niechybnie pod jakąś podjechać. Co oznacza w tzw. zimie zwiększony poziom błotności i takie tam szczegóły.Ale co tam, jedziemy. Tym razem na cel poszedł Long Bay gdzie kiedyś już podjechaliśmy na spacerek po Żonich egzaminach. Pojazdy przygotowane. Trasa to często dość ...

Buddyjskość w dwu odsłonach: 환희정사 i 紐西蘭佛光山

Na poczatek odsłona pierwsza czyli placówka Korei  (tej normalnej) - jest ona nieźle ukryta i na jej ślad trafiliśmy kupując czajnik:)  Młody chłopak z obsługi dyskontu agd zareklamował nam ją - ale samego miejsca wskazać nie potrafił. To jakoby działanie tajemniczej herbatki która go poczęstowano. Sprawa wyglądała tajemniczo.. Odpowiedni drogowskaz (환희정사 ) wypatrzyłem podczas powrotu z jedenej z wycieczek - wystarczyło zobaczyć dokąd wskazuje. Droga do świątyni zachęca do medytacji - nachylenie miejscami do 20% dalej nie wiemy czy idziemy w ogóle tam gdzie trzeba. Drogowskaz na drodze pokazuje: 환희정사 potem tablice wskazują: I.B.M. - raczej niewiele.  Te znaki powyżej są już daleko od drogi - wreszcie wiemy że to tu. Jest coraz bardziej stromo.. dookoła busz i jakieś ślady potoku. Wreszcie dotarliśmy, oczywiście jest też parking dla gości ale spacerek był miły. Jesienny park świątynny, w miarę możliwości późnej jesieni w NZ ...