Trafiliśmy na plażę. Zupełnie przypadkiem zresztą - bo dzisiejszym celem jest sadzenie drzewek. Najpierw miejsce spotkanie trzeba było jednak znaleźć, tu choć pieknie to pojechaliśmy za daleko - miło się tu błądzi. Plaża nad Kawakawa Bay Ladnie tu ale wracamy do głównej ulicy pionowo pod to zbocze - przegapiliśmy strzałkę na parking. Zjeżdżają się ludzie - niektórzy profesjonalnie przygotowani do pracy. My mamy zardzewiałą łopatę i składaną saperkę ale za to chęci i ciekawość. Po krótkiej instrukcji Żonka zasadza pierwszą sadzonkę. Na szczęście cały sprzęt dostaliśmy z urzędu. Żeby było trudniej sadzonkami najwyraźniej ubezpieczamy strome zbocze góry. Sadzimy ile wlezie - razem było ok. 70 wolontariuszy. Pod tym lasem kiedyś będzie nasz las. Z manuki, czegoś palmowego i jeszcze innego zielonego. (Czas ignorancji się kończy - Żona zarządziła książkę do studiowania) Widoki ogólne ze zbocza nasadzeniowego. Na horyzoncie hasają owieczki. ...