Przejdź do głównej zawartości

A gdy nie pada, ale trochę wieje

Zima to nie powód by nie skoczyć na plażę. 


Widoki są jak zawsze wspaniałe, a tłumów brak. Tak w zasadzie to by zapełnić plażę Karekare musiało by tu zjechać całe Auckland..i Wellington i Christchurch i...






Jak już napatrzyliśmy się dookoła..to..



Przyszła pora na odpalenie statków powietrznych!
Lotny start latawki Żonki z wyciągarki ręcznej (mąż):


No i fruwa:



Teraz moja kolej na wyjście z progu bezpośrednio z pasa, trzecią ręką trzymam aparat:



Poszło! gdzieś podobno wynaleźli dodatkowy kciuk, czekam na trzecią rękę bo co 20 zdjęcie wychodzi gdy jednocześnie kontrolujesz statek powietrzny:


Było magicznie:


Wylądowałem na porządniejszą sesję zdjęciową...



Teraz pozuje kowboj:








Tak wygląda latanie po plaży na Karekare. Tajne Maoryskie plemię Czarne Stopy.



Słońce znika czas się zbierać...


Dojście do plaży z mostka by nie forsować po raz kolejny rzeki (gdy stopy już umyte).



Kilka mozaiek histori lotnictwa...



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

IIIooooo-iiioooo

Przerywamy normalną transmisję by nadać komunikat specjalny: Dziś w godzinach porannych (mniej więcej po późnym drugim śniadaniu) na podjazd posesji (z niemałym trudem, tyłem i na 16 rat) wtoczył się dziwny pojazd. Najprawdopodobniej doszliśmy do wniosku, że po przekroczeniu pewnego wieku trzeba się samemu odwieźć do lokalnych antypodzkich Tworek bo pomysł jest z tych genialno-wariackich. TAK..to były ambulans. A za wiele wieczorów i weekendów później to będzie pojazd kempingowy, na razie jest ładnie ale pustawo: W skrócie: to FIAT Ducato 2.8 JTD 2008' w automacie i dmc do 5500kg. Czyli w sam raz na prawo jazdy w NZ:) Chłopaki w serwisie postarali się, przegląd zaliczony, drobiazgi zrobione a silnik błyszczy. Więc w na blogu nie zabraknie od teraz relacji z postępów budowy. Jak widać na załączonych obrazkach i już wspominałem wcześniej podróżowanie kamperem chwyciło. Do usłyszenia!

Blogi odchodzą w ciszy - Podsumowanie na koniec.

Mamy dziś już rok 2026 i w tym właśnie to roku uplynie 10 lat od momentu w którym zamieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Projekt ten pozwalał mi oraz Wam śledzić i dokumentować naszą pracę nad Swoim Miejscem na Ziemi. Powstał trochę z potrzeby chwili gdyż tak bylo może i wygodniej, lecz zupelnie niezgodnie z obecnymi trendami szybkich filmików na tiktoku czy reelsach.  I tak własnie chcialem. Aby tak było, mimo że niektóre wpisy dosłownie zajmowały mi dni redagowania i sortowania zdjęć, bo zawsze dbałem o to by były to miniaturowe pełne historie, takie małe podróże z początkiem, środkiem i zakończeniem. Jak mi wyszlo - to sami oceńcie - ale myślę że te 245 odcinków to kawałek historii którą napisaliśmy Wspólnie. Wiele się zmienilo, niektórzy moi ukochani czytelnicy odeszli i nigdy już nie wrócą, myśmy pozmieniali zajęcia, zainteresowania, priorytety, ale dalsza historia napisze się już sama. Kia ora, e hoa ma. Farewell. Do zobaczenia. P.S. 1: Miałem plan by napisać jeszcze jakiś post w r...

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!