Kolejna odsłona miasta Christchurch, tym razem postanowiłem zobaczyć w końcu "te ogrody" (City of Gardens), a że mamy wiosnę to okazja dobra. Nie to żebym sam wybierał klientów i instalację ale zawsze to milej niż w zimie. Do porannej pracy wybrałem szlak wzdłuż Avon River. Mniej więcej po drodze, ale z ładnymi widokami Christchurch ma sporo zabudowy kolonialnej: Jak widać niektórzy bez skrępowania kamperują w środku miasta. Wyglądało na pojazd brodatych aktywistów którzy otwierają oczy i głoszą prawdę. No i fajnie. Elektryczne hulajnogi Lime dotarły też do nas! Po południu była jazda testowa do ogrodu botanicznego. Szlak nie zawsze jest idealnie wzdłuż rzeki ale ciężko się zgubić Kot na dobry poranek! Aż tak daleko nie idę, niestety juz pora do pracy i musiałem opuścić spacerową ścieżkę. Po południu udało się skończyć dość wcześnie, a więc dalej za zwiedzanie! Hulajnogą dojechałem do centrum i znanego już mostu pamięc...