Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyspa południowa - dzień piąty

Dzień w którym: Idziemy nad diamentowe jezioro i skalne góry, zachwalamy lody i poznajemy bliżej TO drzewo z Wanaki.  Z samego rana zaczynamy od diamentowego jeziora w Rocky Mountains: Jezioro "zdobywa się" już po 10 minutach i niewielkim podejściu szutrówką: Później trzeba sie już trochę pomęczyć: Sadzawka z tarasu widokowego: Zdjecie z nożnego drona: Wanaka Diamond Lake Rocky Mountains #theta360 - Spherical Image - RICOH THETA Na horyzoncie kurort narciarski Treble Cone z możliwym podejściem na 2 tysięczniki. Rozważaliśmy tę opcję na nastepny dzień ale wyszło na nastepny raz na rzecz Roys Peak - ale o tym bedzie jutro. Teraz bedzie dużo widoków ze szczytu naleśnikowych gór, pierwsza porcja z punktu na wschód: Po prawej właśnie Roys Peak i te 1530m npm robi wrażenie. Nieco szersza perspektywa na jezioro Wanaka i Niemca z nieskończoną baterią w telefonie i bogatym zasobem umlautów: Na górze mnóstwo paralotni które ...

Wyspa południowa - dzień czwarty

Dzień w którym: wspinamy się na gliniane miasto, znajdujemy kemping ze spiralną łyżką i siedzę na tronie.  Clay cliffs to gliniane skały obok miasteczka Omarama. Fantastyczny labirynt erodujących kopców przypominające gigantyczne budowle termitów. Całość znajduje się na prywatnej posesji z kliku kilometrowym dojazdem szutrową drogą i słupkiem na datki od turystów (piątal od głowy). Szutrówka tradycyjnie powoduje wypadanie plomb z trzonowców (wygniecione głebokie ślady gąsiennic pojazdów "naprawiających ją") - głównie dlatego że jeszcze nie opanowałem Nowozelandzkiej sztuki jeżdżenia po nich. Sztuka, jak później odkryłem, polega na wciśnieciu gazu do dechy i rozpędzeniu się powyżej 50kmh nie przekraczając jednak 70kmh. Pierwsze metry rozpędzania powodują rozmazanie obrazu i apokaliptyczny huk rozpadającego się podwozia z okazji kosmicznych wibracji - potem płynie się już nad muldami generując tumany kurzu. Trzeba natomiast zwlaniać przy mijankach z uwagi na latające kam...