W tym odcinku - dalszy ciąg przebieżki po L.A. wraz z zestawem obowiązkowym. Potem usiłujemy się dowiedzieć skąd tubylcy biorą zioło. Na śniadanie idziemy na jajo do hipsterskiego baru jajecznego. Mimo wczesnej pory tłumy już zapełniły wszsytskie możliwe sniadanio-dajnie. Daliśmy radę przycupnać przy wywalczonym stoliku. Niestety tłum dookoła już nas nie opuści, jak to w popularnych miejscach. trzeba przywyknąć. Tam gdzieś jest bar z jajami: Wejście na deptak plażowy: Znów porównanie tego co się spodziewałem ze światem realnym. Wielki skate park służący do szpanowania: Ania znalazła odlotowego kotka. Trochę inny taki: Podobno cwiczył tu sam Schwarzenegger, nie wiem jak ten gość ale wygląda że raczej tak: Słynna siłownia pod gołym niebem, sprzęt od czasów Arniego trochę podrdzewiał ale jeszcze ktoś tam się plącze. Siłownia na powietrzu jest niemal identyczna! Ale rowery na deptaku są wirtualne. ...