Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nowy lepszy dwudziesty piąty

  Wkleiłem ten słodki obrazek który dostałem dziś od Ani będąc w pracy  Wkleiłem go bo daje on nadzieję. Jak znacie dotychczasową historię psy i koty to wiecie jaka to niespodzianka... A tej nadziei i niespodzianek pozytywnych możemy bardzo potrzebować w nadchodzącym roku.   Trzymajcie się ciepło i do siego Roku!

I mamy Wigilię oraz zmiany, zmiany...

 I faktycznie wyszedł mi w tym roku kwartalnik ilustrowany, no niech będzie...   Wygląda na to że G obcięło support dla przeglądarek dla ludzi i wrzucanie coś na tego bloga wymaga przełączania się pośród trzema różnymi by zrobić rzeczy więc ten, brawo, brawo...  A propos jak nie chcecie być nagabywani rzeczami które tu nie wrzucam polecam instalację "Brave", dla bardziej obytych "LibreWolf". Obecny mainstream Edge, Chrome czy nawet FF i Opera to straszny śmietnik, a przerywany reklamami YT nie nadaje się do konsumpcji...podejrzewam że reklamy teraz nawet są doklejane na zdjęciach - nie wiem i nie sprawdzam bo nie jestem masochistą. W każdym razie, w czasie gdy się nie widzieliśmy:  zima ustąpiła kwiecistej wiośnie, a ta w mniej lub bardziej oporny sposób  polewając obficie grunty przeszła w lato i zaatakowała upałami. Pogoda zupełnie dopisuje co niestety nie oznacza że możemy gdzieś się wyrwać indziej - a to z okazji perturbacji z pracą, a to z okazji przyg...

Wookie - tyranożarł żrex

 Dziś cała historia Woody zwana lokalnie Wookie - jak stała się nieodłącznym członkiem rodziny: Po wypatrzeniu pozytywnej mordki wedle dawnego wpisu o psie dostaliśmy kontakt do osoby gdzie Woody mieszkała - i tu już pierwsza komplikacja gdyż nie była to bezpośrednia właścicielka psa. Psa oddawała rodzina bliżej przez nas niepoznana i po jakimś czasie chyba lepiej że właśnie tak zostało. Wzięty pies więc wylądował u rodziny zastępczej w Taupo a cała dokumentacja i historia były rozsiane pomiędzy aktualnym domem przejściowym, schronisku w Taupo oraz poprzednich właścicielach oraz w szeroko pojętym nigdzie. Wtedy jeszcze nie byliśmy świadomi skomplikowanego układu zależności papierowo-prawnych więc jak gdy tylko usłyszałem że mogę przyjechać w "sprawie psa", pojechałem "PO" psa. Woody ganiała z innymi psami po podwórku i na początku łatwo nie było bo byłem kolektywnie obszczekiwany a obecne dwa inne psy podkręcały atmosferę wyścigów połączonych ze szczekaniem na wszys...